Blackwinds – “…w dupie mamy muzycznych “policjantów”

Debiutancki album „Flesh Inferno” szwedzkiego Blackwinds kierowanego przez Mysteriis’a z dobrze znanego wszystkim Setherial bezkompromisowo rozprawia się ze wszystkimi świętościami ukazując przy tym, że Black Metal to nie depresyjne gówno, ale przede wszystkim czysty, satanistyczny przekaz. O albumie, wódce i tym czym naprawdę jest czarna sztuka wypowiedzieli się Mysteriis i Infaustus.

blackwinds_interview_201. Witaj ! Zacznimy może od tego, że Blackwinds powstało w 1998 roku. Pomijając pierwsze nagranie (ep „The Black Wraiths Ascend” z 1999 roku) wasze najnowsze dzieło datuje się na obecny rok. Dlaczego tyle to trwało?

Mysteriis: Blackwinds był zawsze częścią mojej osoby przez całą minioną dekadę. Był upiornym, zimnym uczuciem tkwiącym w moim umyśle, żądnym wydostania się na zewnątrz. Na początku właściwie w ogóle nie było planów, żeby wypuścić pod szyldem Blackwinds cokolwiek poza siedmiocalową EP-ką, naszą intencją było tworzenie black metalowej sztuki przede wszystkim dla własnej satysfakcji. Tak naprawdę nigdy nie zastanawiałem się dlaczego trwało to tak długo, po prostu tak się stało i tyle. Weź pod uwagę, że z niczym nie musiałem się śpieszyć, a kreacja i inspiracja są czymś spontanicznym, niewymagającym specjalnej strategii czy planu.

02. Jaka właściwie była przyczyna powstania Blackwinds? Gra w Setherial zbytnio was ograniczała czy po prostu chcieliście zrobić coś nowego, nieco odstającego od muzyki jaką gracie w rzeczonym tutaj zespole?

Mysteriis: Tak, Blackwinds to dla mnie coś zdecydowanie innego, bardziej osobistego. Jest wypełnieniem moich najmroczniejszych pragnień. A możliwość komponowania i nagrywania bez konieczności konsultowania wszystkiego z ludźmi z zewnątrz to coś, co bardzo wysoko cenię i będę starał się aby zawsze tak było pod szyldem Blackwinds. Patrząc z innej strony, na płycie „Flesh Inferno” samodzielnie nagrałem wszystkie instrumenty, podczas gdy w Setherial gram wyłącznie na bębnach.

03. „Flesh Inferno” to wasz debiut w barwach Regain, ale oprócz tego materiału ukazał się jeszcze „Orgin” zawierający utwory ze wspomnianego już ep „The Black…”. Możesz mi wyjaśnić całą tą sytuację? Czy „Origin” mozna traktować jako wznowienie tego materiału z dodatkowymi, nie publikowanymi utworami? Jeśli tak, to po co?

Ponieważ EPka została wyprzedana niemal dekadę temu, a zapotrzebowanie na te konkretnie utwory wciąż było bardzo wysokie , zdecydowaliśmy się wydać wszystkie nagrane podczas tej sesji kawałki ponownie. I tyle. Wielu zastanawiało się dlaczego wydaliśmy dwa albumy niemal w tym samym czasie. Odpowiedź brzmi: a dlaczego nie? Nie podążamy za standardowym paradygmatem, zgodnie z którym najpierw wydajesz album, później trasa i kolejny album. Muzyka Blackwinds to sztuka, nie wymówka dla powrotu na scenę.

blackwinds_interview_704. 10 hymnów, prawie 60 minut śmierci i szatana. Udało Wam się stworzyć czysty, satanistyczny manifest będący czarnym batem na owieczki brodatego pana. Cały ten manifest został ubrany w piekielne i siarczyste brzmienie, zgodzisz się ze mną?

Tak , jesteśmy bardzo zadowoleni z albumu „Flesh Inferno”. Nagraliśmy, zmiksowaliśmy i wyprodukowaliśmy ten materiał własnoręcznie a więc jest to dla nas bardzo cenne, że spotkał się z tak potężnym odzewem. Nie chcemy aby nasza sztuka została zanieczyszczona przez obcych, nie chcemy także by brzmiała standardowo. Black metal jest dla nas czymś bardzo indywidualnym i nie ma dla mnie nic bardziej irytującego od tych wszystkich kapel, które podążają za najświeższymi trendami, adoptują modny wizerunek i nagrywają albumy, które brzmią identycznie jak płyty ich idoli. Wybraliśmy drogę przywódców a nie ich świty. Od momentu kiedy nasza muzyka jest prawdziwie zakorzeniona w mrocznej sztuce, posiada ona specyficzne brzmienie , które nie każda kapela jest w stanie skopiować.

05. Na pierwszy odsłuch „Flesh Inferno” może się wydawać kolejnym „szybkim” black metalem, jednak z czasem materiał ten przywołał mi na myśl skojarzenia z waszymi pobratymcami z Dark Funeral czy też – dzięki partiom klawiszowym – z norweską Gehenna, co zdecydowanie daje wam melodyjności ale też i brutalności. Słowem: jesteście dowodem na to, że w tak hermetycznym gatunku jakim jest black metal postęp jest możliwy.

Skupiliśmy się na atmosferze i ponurych/posępnych melodiach, nie interesują nas wesołe melodie i heavy metalowe riffy tak ostatnio modne w tym gatunku.

Po pierwsze nie jestem w stanie zgodzić się z opinią, że „Flesh Inferno” to standardowy grinding holocaust. Większość albumu jest pozbawiona szybkich partii bębnów. Skupiliśmy się bardziej na stworzeniu upiornej atmosfery niż na graniu festiwalu piekielnych balastów. Jeśli porównasz ten materiał z My Dying Bridge, to rzeczywiście, może wydawać się szybki niczym piekło, ale jeśli odniesiesz go dokonań innych black metalowych kapel to nie będzie to zgodne z prawdą. Naszym celem było odnalezienie tego starego czucia/pojmowania muzyki black metalowej zaczerpniętego wprost z wczesnych lat 90′. Skupiliśmy się na atmosferze i ponurych/posępnych melodiach, nie interesują nas wesołe melodie i heavy metalowe riffy tak ostatnio modne w tym gatunku. Kiedy gramy szybko, stoi zawsze za tym określony cel. Nie gramy blastów dla samych blastów jak czyni to wiele kapel…

06. Sporą uwagę przywiązuję zawsze do partii wokalnych. Muszę stwierzić, że Infaustus odwalił kupę dobrej roboty. W takim „Enter The Pandemonium” czy chociażby „Conceptualizing The Devil” jego wokale są zdecydowanie agresywne, dzięki czemu całość jak dla mnie nabiera zdecydowanie wściekłego, wręcz opętańczego przekazu.

Pracowaliśmy naprawdę ciężko nad wokalami zawartymi na ” Flash Inferno” . Od momentu kiedy rozpoczęliśmy samodzielne nagrywanie tego albumu, mieliśmy możliwość rejestrowania partii wokalnych w momencie gdy czuliśmy, że przepływająca przez nas mroczna energia jest właściwa. Każdy utwór reprezentuje określony nastrój, każdy wymagał długich przygotowań poprzedzających sesję nagraniową mających na celu wprowadzenie nas w odpowiednią atmosferę. W przypadku albumu takiego ja ten , nie jest możliwe zwyczajne wejście do studia i zarejestrowanie wszystkich utworów za jednym zamachem. Dla mnie wokal stanowi duszę muzyki. Dobra muzyka może zostać zniszczona przez zły wokal, dlatego bardzo zależało mi na tym, aby rezultaty mojej pracy były tak dobre jak to tylko możliwe. Nagranie niektórych utworów trwało całe dnie, a pracowaliśmy nad nimi tak długo, aż mój głos nie był totalnie zjechany. Poświęcenie było słowem kluczowym w tej sesji. Mieliśmy wizje i nic nie powstrzymało nas od jej wypełnienia, stąd tak doskonały rezultat.

07. Nie byłoby tej destrukcji gdyby nie bębny. Nie mniej muszę stwierdzić, że nieco przedobrzyliście z ich produkcją, są nieco za gęste, jednak pomijając tą kwestię brzmią cholernie piekielnie.

Rzeczywiście dało się słyszeć narzekania, że brzmimy za dobrze, że bębny brzmią zbyt „klinicznie”. Po pierwsze, nie podążamy za starymi, black-metalowymi paradygmatami gdzie wszystko musiało brzmieć jak nagrane na ośmiocalówce. Przykład: kiedy stare załogi typu Emperor, Dissection czy Marduk wchodziły po raz pierwszy do studia, ich zamiarem było stworzyć album brzmiący tak dobrze jak to tylko było możliwe przy zastosowaniu dostępnej wówczas wiedzy i sprzętu. Kiedy ów albumy się ukazały, każdy uważał, że brzmią naprawdę świetnie, ale kiedy posłuchasz ich dzisiaj – nie jest już tak różowo. My chcieliśmy stworzyć album, który brzmi old-shoolowo w warstwie stricte muzycznej, a nowocześnie w warstwie produkcji. Wejść do drogiego studia, jak wiele innych kapel, i nagrać materiał z gównianym brzmieniem byłaby stratą czasu, pieniędzy i energii. Ludzie w większości są bardzo ograniczeni i zbyt słabi aby stworzyć coś unikalnego, robią więc albumy które brzmią jak miliony innych, nagranych już wcześniej, tylko żeby nie „podpaść” słuchaczom. My robimy muzykę dla siebie, nie dla nich. Może brzmi to jak pusty frazes, ale to prawda. W przeciwnym razie nie czekalibyśmy dekady, żeby wydać te parę kawałków ze starej EP-ki. Mamy materiał na więcej niż dwa pełne albumy, ale wydamy je gdy poczujemy, że nadszedł odpowiedni ku temu moment.

blackwinds_interview_608. 10 utworów niczym 10 przykazań. Spora grupa kapel podchodzi do tekstów z luźnym nastawieniem. ale czy Wy jednak możecie powiedzieć o sobie, że zarówno teksty jak i muzyka zawarta na „Flesh Inferno” są dla Was integralną częścią?

Teksty mają służyć wzmocnieniu doświadczeń płynących z muzyki. Jeśli muzyka to ciało, a wokale dusza – liryki są mózgiem tego tworu. Pracowaliśmy nad nimi równie ciężko jak nad wszystkimi innymi elementami albumu. Najważniejsze było, aby każdy tekst idealnie pasował zarówno do konceptu utworu jak i jego rytmu. Często brzmi to komicznie, kiedy ktoś napisze mini esej, który w ogóle nie pasuje do muzyki. Między tymi elementami musi wystąpić odpowiednia płynność i równowaga, czyli coś co udało nam się osiągnąć bez umniejszania wartości samych tekstów i płynącego z nich przesłania.

09. Kiedy zaczęliście pisać materiał na „Flesh…” mieliście już gotową ideę tego jak ma on zabrzmieć, co chcecie na nim osiągnąć, czy też może wszystko co zrobiliście wyszło od was w sposób naturalny?

Mysteriis: Naszym celem, od najwcześniejszych etapów nagrania, po końcowy mastering, było przede wszystkim uzyskanie swoistej, „złowieszczej atmosfery”. W rzeczywistości, pewne szkice aranżacji miałem w głowie już w chwili, kiedy zaczynaliśmy nagrywać bębny w 2005 roku, obmyślałem je właściwie jeszcze podczas nagrywania „Death Triumphant” dla Setherial. Kiedy studio pustoszało po całym dniu nagrań, ja zaczynałem nagrywać bębny na „Flash Inferno”, więc generalnie rzecz biorąc, podczas owej sesji rejestrowałem partie na oba te albumy.

Później, przynieśliśmy nagrane ścieżki do domowego studia i pozwoliliśmy im dojrzewać. Z biegiem czasu dokładaliśmy kolejne warstwy instrumentalne nadając albumowi obecny kształt i koloryt. Trwało to tak długo ponieważ, aby stworzyć tego typu black metalową sztukę, potrzebowaliśmy inspiracji, a na przestrzeni lat nastąpiło kilka zdarzeń, które skutecznie zakłóciły przepływ energii twórczej. Mimo to, jesteśmy bardzo zadowoleni z rozwoju i wprowadzenia Blackwinds na obecny poziom artystyczny. Mamy teraz wiele pomysłów na nowe utwory, ale trochę jeszcze za wcześnie, żeby o tym mówić.

10. Jakiś czas temu ukształtowała się dosyć silna frakcja zespołów, które poruszają tematykę religijną i ogólnie skierowaną na człowieka-jednostkę i jego zarówno destruktywną jak i autodestruktywną naturę. Myślisz, że takie rozwarstwienie gatunku ma sens?

Głównym elementem odróżniającym prawdziwy black metal od fałszywego jest poświęcenie wewnętrznej ciemności.

Black Metal, jak zaznaczyłem wcześniej , jest gatunkiem który stawia na indywidualność. Oznacza to, że gatunek ten jest bardzo zróżnicowany pod względem muzycznego i lirycznego podejścia. Niektóre kapele idą w satanistyczną napierdalankę, inne zaś grają depresyjne rzeczy. Mógłbym tak wymieniać bez końca. Muzyka jest manifestacją wewnętrznej ciemności swego twórcy, dlatego tak różny bywa efekt. Oczywiście są miliony takich, którzy podążając za najnowszymi trendami, zakładają swoje własne „religious”, czy „suicidal” black metalowe kapele, ale to proces, którego nie można uniknąć. Tam gdzie są liderzy, są też naśladowcy. Głównym elementem odróżniającym prawdziwy black metal od fałszywego jest poświęcenie wewnętrznej ciemności. Cholernie irytują mnie wszystkie te dzieciaki, siedzące przy domowych komputerach, które wypisują na różnych forach, że ten czy tamten zespół to prawdziwy black metal, ten z kolei to viking, jeszcze inny suicidal black/death, jak gdyby byli wielkimi ekspertami. A prawda jest taka, że gówno wiedzą. Uzależnione od przypinania łatek dzieci powinny pierwsze iść na odstrzał. Zastanawiam się jakie zespoły, których słuchają są dla nich prawdziwie black metalowe. Pewnie jakieś współczesne gówna, kopiujące to co DarkThrone robiło 15 lat temu.

11. Czym więc dla Was jest black metal? Są i tacy, którzy dużo mówią ale tak naprawdę nic nie robią, a tylko licytują się który jest bardziej ekstremalny, który jest bardziej satanistyczny i prawdziwy od drugiego. Moim zdaniem zachacza to już o granice absurdu i zamiast respektu wywołuje u mnie raczej uśmiech politowania aniżeli szacunek i podziw. Co byś powiedział takim „artystom”?

Black metal nie jest dla mnie chwilowym, „heavy metalowym miejscem parkingowym”, ale formą sztuki, sięgającą głębiej niż tylko warstwy muzycznej.

Black metal przemienił się w coś, co nie zawsze budzi moją aprobatę. Za dużo w nim obrazów a za mało muzyki, która mogła by je wspierać. Wygląda na to, że niektórzy są bardziej zainteresowani mówieniem o „złych” rzeczach w wywiadach oraz swoim wyglądem, niż tworzeniem wielkiej sztuki. Wiele kapel robi wrażenie mrocznych w wywiadach, a kiedy się z nimi spotkasz, okazują się bandą pieprzonych ciot. My nie potrzebujemy wymyślnego wizerunku, czy wygłaszania głupawych opinii w magazynach. Pozwalamy przemówić muzyce. Nie udzielamy wielu wywiadów, nie gramy na żywo, nie mamy pieprzonej strony internetowej i nie mamy interesu w opowiadaniu jak bardzo źli i prawdziwi jesteśmy. Jesteśmy na scenie od wczesnych lat dziewięćdziesiątych i od tego czasu nieprzerwanie kroczymy ścieżką upadłych. Nie musimy udowadniać swojej wartości bandzie głupich dzieciaków, które prawdopodobnie zejdą ze sceny jeszcze przed dwudziestką. Black metal nie jest dla mnie chwilowym, „heavy metalowym miejscem parkingowym”, ale formą sztuki, sięgającą głębiej niż tylko warstwy muzycznej. Ma filozoficzne i duchowe wartości, które są równie ważne.

blackwinds_interview_512. Obserwujesz czasem to co dzieje się na świecie? Wiesz, chodzi mi tutaj zdecydowanie o Polskę, która bądź co bądź jest w europie uznawana za cholernie katolicki kraj (według różnych danych ponad 90% ludności deklaruje się jako katolicy) a jeden z nich robi wszystko, by black metal został prawnie zakazany (zakaz grania koncertów, lista satanistycznych zespołów wysyłana do organizacji rządowych, podawanie członków zespołów do sądów). Jak to wygląda z Twojej perspektywy?

Nie jesteśmy typowymi metalowcami, którzy cały dnie siedzą w domu, piją bimber domowej roboty i słuchają Slayera. Generalnie, jesteśmy mocno zaangażowani w mroczną sztukę, literaturę i kulturę. Czerpiemy swoje inspiracje z wielu różnych źródeł. Oczywiście jesteśmy obeznani z kulturą, polityką i religią innych państw. Wiem, że Polska ma problemy z grupami religijnymi w kwestii ekstremalnej muzyki. Myślałem, że sytuacja ta, ulegnie poprawie w momencie waszego wejścia do Unii Europejskiej, ale aktualnie widzę, że związane z tym faktem nowe możliwości tylko rozbudziły u cześci starych osób gorliwość w pchaniu Polski w coraz większe niewolnictwo wobec zorganizowanej religii. Generalnie, ludzie boją się zmian, poprzez ukrywanie się za starymi dogmatami i wierzeniami odrzucają nowe ścieżki. Problemy, jakie występują w waszym kraju, nigdy nie będą miały miejsca w Szwecji. Szwedzi to prawdopodobnie najbardziej antyreligijny naród na świecie. Odkąd, parę lat temu, oddzielono kościół od państwa , stał się on u nas bardzo słaby i bezsilny.

13. Nie omieszkam zapytać jeszcze co słychać u Setherial? Jak idzie pisanie nowego materiału?

Aktualnie próbujemy nowy materiał na nadchodzące, jeszcze nie zatytułowane, pełnowymiarowe wydawnictwo. Najprawdopodobniej rozpoczniemy sesję nagraniową tej zimy. Wszelkie prace przebiegną podobnie jak w przypadku albumu Blackwinds. Nowy album Setherial będzie skrajnie monumentalny. Tym razem zanurzyliśmy się naprawdę głęboko w otchłań, aby zaczerpnąć inspiracji dla tego wspaniałego hołdu ku czci Pana Ciemności. Nowy album nie będzie tak przyjemny do grania i słuchania na żywo, jak dwa ostatnie wydawnictwa. Posiada dużo bardziej rozbudowane i skomplikowane utwory , które stanowić będą, zupełnie innego rodzaju wyzwanie dla słuchacza.

14. Również z Setherial byliście w zeszłym roku w Polsce. Zagraliście wspólnie z portugalskim Corpus Christii oraz greckim Ravencult. Jak wspominasz ten gig?

Polska jest świetna. Był to dosyć mały koncert, ale publika była naprawdę niezła i bardzo oddana naszej muzyce. Natomiast, organizacja mogła być nieco lepsza, zabrakło pryszniców oraz nie dostaliśmy wystarczającej ilości ciepłego jedzenia. Jednak ogólnie, wizyta w Polsce była dla nas wielkim przeżyciem, poświęciliśmy także trochę wolnego czasu na spacer po mieście. Mam nadzieje że powrócimy do waszego kraju jesienią lub wiosną 2009 roku. Wschodnia część Europy to, wraz z Ameryką Południową, najlepsze miejsca do grania na żywo. Jest tam zupełnie inna publika, która oddaje się muzyce we władanie zamiast stać w miejscu, z założonymi rękami, niczym muzyczny policjant i szpanować przed nieletnimi laskami. Więcej brutalności, dzikości, mniej stania ! Czasem nie rozumiem dlaczego, niektóre osoby, w ogóle przychodzą na koncerty.

blackwinds_interview_315. Próbowałes polskiej wódki hehe? Wiesz, pytam się o to, bo szczerze mówiąc, gdy byłem parę lat temu w Szwecji miałem okazję chlapnąć małe co nieco i jakoś wasz alkohol nie przypadł mi do gustu i uważam, że jednak polak potrafi hehe…

Testowałem w przeszłości polską vódkę, noszacą nazwę „Spiritus” czy jakoś tak. Serwował mi ją eks-członek Sasrof gdy pomagałem mu przy wokalach w ramach jego własnego projektu. Z tego co pamiętam smakowała całkiem nieźle. A co do Twojej opinii, to przeważnie jest tak, że preferuję się to, do czego się przywykło.

16. Ok, jak kreuje się przyszłość Blackwinds? Planujecie jakieś koncerty?

Przyszłość Blackwinds jest wielką niewiadomą. Możemy wypuścić 2 kolejne albumy w przeciągu następnego roku lub może minąć kolejna dekada zanim o nas ponownie usłyszysz. Jeśli poczujemy, że odpowiedni czas nadszedł wtedy wypuścimy następne wydawnictwo. W międzyczasie możesz posłuchać „Orgin” lub „Flesh Inferno”. Jeśli chodzi o koncerty, to definitywnie ich nie będzie. Nie chcemy by nasza sztuka została zanieczyszczona przez bezproduktywnych inżynierów dźwięku, niepoważnych promotorów, złe lokale oraz nawalonych idiotów. Blackwinds to mroczna, satanistyczna sztuka najwyższej jakości, którą najlepiej zgłębiać w samotności, wczytując się przy tym w zawarte w booklecie, słowa ciemności.

17. Dzięki z rozmowę, ostatnie słowo należy do Ciebie !

Dzięki za wspieranie/zainteresowanie Blackwinds, szczególnie za ten solidny wywiad. Mamy powyżej uszu tych wszystkich standardowych, banalnych wywiadów przeprowadzanych przez osoby, które nie znają choćby jednej nuty naszej twórczości. To właśnie dlatego nie udzielamy ich zbyt wielu.. Ten natomiast był niczym powiew świeżości. Horns up !

tłumaczył dzielnie: Krwawisz

avatar
Mistrz klawiatury i kodu Hyper Text Markup Language w wersji 5... Chleje, nie pali... Black metalu słucha od komunii a dodatkowo sądzi, że zna się na muzyce... Publikuje i tu i na chaosvault.com
PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Black metal zawsze do siebie przyciągał psycholi, tak że depresja jak i schiza musi w nim być. To dar od rogatego…

Comments are closed.