Thy Worshiper – “Czarna Dzika Czerwień”

Okładka_płytyCzarna Dzika Czerwień” właśnie taki tytuł nosi najnowszy krążek Thy Worshiper. Sam tytuł nie za bardzo do mnie przemówił, powiem nawet, że wydał mi się śmieszny. Przed odpaleniem albumu bałem się, że ten pogańsko black metalowy misz masz będzie „trącał cepelią” jak ma to miejsce w wielu przypadkach. Wszystko to ze względu mojego zainteresowania pogaństwem, przez które do pagan/folk metalowych tworów podchodzę z bardzo dużym dystansem.

Wszystko zmieniło się od pierwszych dźwięków. „Piach” zaczyna się od spokojnego motywu i delikatnego damskiego wokalu, dzięki nim człowiek zaczyna wczuwać się w serwowaną nam muzykę, która z każdym dźwiękiem brnie coraz szybciej i wypełnia umysł. Z drugim utworem już zupełnie prysły moje uprzedzenia, dałem się całkowicie pochłonąć tym genialnym kompozycjom i idealnej proporcji między folkiem a black’iem. Dzięki „zawodzącym” kobiecym wokalom i wręcz rytualnym rytmom wybijanym na bębnach wpadamy w trans, z którego ockniemy się na długo po ostatnich dźwiękach. Przyznam, że przed odpaleniem nie spodziewałem się tak zaawansowanego brzmienia i wykorzystaniu różnych instrumentów, bardziej spodziewałem się zwykłego black’u z pogańskimi tekstami lub już jak coś to użycia tych wkurwiających piszczałek i liry korbowej. Na szczęście nic takiego na tym albumie nie ma, postawili na hipnotyczne dźwięki drumli i bębnów. Dzięki temu brzmienie jest dojrzałe i nie gryzie się z gitarowym rżnięciem. Przede wszystkim nie wyszła z tego pseudo pogańska potupaja ani inny kicz, a kawał świetnej muzyki. W sumie nawet trudno mi znaleźć jakiekolwiek porównanie z innymi zespołami, bo w tej “klasie” są jak na razie sami. Najsłabszym momentem według mnie jest utwór „Na Pohybel”, niepasujący żywiołowo ani naturalistycznie do reszty, a także najmniej interesujący muzycznie. Do niczego innego nie mogę się przyczepić. Mnie osobiście powaliło.

Tak jak już pisałem, Thy Worshiper stanął na wysokości zadania, idealnie połączył dla niektórych dwa różne światy. Teraz konia z rzędem temu, kto ich w tym rodzaju grania przebije! Łatwo nie będzie, to pewne. Fanom i tym, co lubią takie klimaty polecać nie muszę, ale tym, którzy nie są przekonani do pagan/folk black metalowego grania – sięgnijcie po ten album, bo naprawdę warto!

Ocena: 9/10

Wydawnictwo: Własne

Tracklista:

  1. Piach
  2. Czarny
  3. Deszcz
  4. Drzewa
  5. Żniwa
  6. Wiatr
  7. Na Pohybel
  8. Ogień
  9. Zima
PODZIEL SIĘ