Mort Douce – “The Valley of Blood and Death”

mort_douce_coverNowy krążek Mort Douce „The Valley of Blood and Death” właśnie napierdala z moich głośników. Ano napierdala bo inaczej tego określić się nie da, od samego początku emanuje potężną energią zniszczenia. Jestem pełen podziwu, bo od dłuższego czasu nic mi tak dobrze od samego początku nie wchodziło. Chłopaki z Płocka wypruli z siebie 5 miażdżących utworów, zamykających się w ramach 3:13 – 6:55 min.

Brzmienie gitar jest miażdżące i utrzymane w starym stylu, wokal również, zalatuje słodko-mdlącym zapachem rozkładu. Brawa (prywatne ode mnie) dla perkusisty, grzeje na garach aż miło! Dlaczego prywatne brawa? Otóż z ostatnich płyt, które do mnie trafiły tylko on mnie swoim graniem nie wkurwił hehe. Na uwagę zasługują również solówki gitarowe, powiem szczerze nie spodziewałem się ich, bardziej samej młócki, a tu takie zaskoczenie! Z tego, co wyczytałem za pieszczenie i doprowadzenie gitar do orgazmu odpowiedzialny jest speszyl głest Maciej Wasilewski, chłopie, laski to muszą mieć z Tobą dobrze.

Cały materiał tak jak napisałem utrzymany jest w oldschoolowym stylu, grzeje równo, dopracowanie też niczego sobie, nic za bardzo nie przebija, wszystko dobrze spasowane niczym trumny H.Skrzydlewskiej. Największy rozkład mojego mózgu spowodowały utwory: powolny i dobitnie miażdżący czaszkę „Treatment by Decapitation”, następny niczym trepan wwiercający się w nią „Hemophobical Fear”, oraz zamykający utwór „Murderous Lust” kończący się motywem melodycznym pozytywki rodem z horrorów połączonym z gitarami. Oczywiście pozostałe też są równie dobre, ale to właśnie te do mnie przemawiają.

Ocena: 7,5/10
Wydawca: Wydawnictwo Muzyczne Psycho
Tracklista:
1. Treatment by Decapitation
2. Hemophobical Fear
3. Traces of Blood
4. (I Walked Through) The Valley of Blood and Death
5. Murderous Lust

PODZIEL SIĘ