Black Altar – “Suicidal Salvation”

r-108Przyznam się na wstępie – bez bicia, że moja przygoda z Black Altar skończyła się na EP’ce „Wrath ov the Gods” podesłanej mi dawno temu przez kogoś związanego z zespołem. Od tamtej pory jakoś do nich nie wróciłem, aż do niedawna. Otóż mam przyjemność od jakiegoś już czasu słuchać ich nową EP’kę „Suicidal Salvation”. Najwyraźniej trzeba nadrobić braki i to spore, bo muzyka jest zacna.

Na EP’ce dostajemy 5 utworów, w czym 4 czysto-nieczysto blackowe, oprócz nich znajdziemy elementy z instrumentami innymi niż gitara, bas i bębny. Ma to miejsce w fortepianowym wstępie do „The Sentence” i całości „Journey to the Astral Realm”, który rozdziela symfonicznie płytę na pół. Nie powiem, robi to wrażenie i solidnie buduje napięcie. Poza tym, co tu mówić, to już nie jest to, co pamiętam sprzed kilku lat. Mniej jest brudu, mniej chaosu. Całość jest wymuskana, dopracowana, mniej undergroundowa – bardziej światowa. Zamiast siarkowych wyziewów Black Altar serwuje nam mroźny powiew północy. W sumie taka kolej rzeczy, że zespół ewoluuje i nie będzie tkwił przecież w tym, co tworzył na samym początku hehe. Żeby nie było, że nic na anty nie napisałem. Najsłabiej jak dla mnie wypada „666 MegaBeast”, na koncertach pewnie robiłby dobrze publice, ale ogólnie jak dla mnie jest zbyt „przebojowy” i nie pasuje mi do reszty, o!

W ogólnym rozrachunku całość wychodzi na plus, ja z mojej strony obiecuję poprawę i zapoznanie się z resztą twórczości. Jeśli dla kogoś zima jest za ciepła niech odpali sobie „Suicidal Salvation”, myślę, że wtedy nadciągnie wyż skandynawski i powieje arktycznym powietrzem.

 

Ocena: 8/10

Wydawnictwo: Darker Than Black

Tracklista:

  1. The Sentence
  2. Suicidal Salvation
  3. Journey to the Astral Realm
  4. Pulse ov the Universe
  5. 666 MegaBeast

 

PODZIEL SIĘ