Animations – “Private Ghetto”

Animations - Private Ghetto“Trafiła kosa na łysego”, mógłbym tak wesoło powiedzieć. I o ile ta kosa jest ostra i tnie bardzo precyzyjnie o tyle muzyka z jaką przyszło mi się zmierzyć już nie niekoniecznie. Może jednak od początku.

Animations na swoim najnowszym krążku (trzecim z kolei) zabiera słuchacza w muzyczną podróż przez “getto duszy” w której mocne, gitarowe pierdolnięcia w twarz i piekielna dynamika bębnów to “codzienność” (jak w życiu) zaś wspomagana przez iście mocny bass, podbijający wnętrzności słuchacza “dualistyczna” forma wokaliz (czysta na przemian ze wściekłymi) pompuje adrenalinę w krwiobiegu w tempie iście piekielnym. Wyzwalając w człowieku niespożyte siły i pokłady zdrowej “agresji” umożliwiającej przetrwanie w “piekle życia”. Wszystko więc zdaje się być odpowiednio rozłożone, wyważone i odpowiednio “nasycone”. Co więc nie działa jak należy ? Spieszę z odpowiedzią. Nie można odmówić Animations tego, że muzyka na “Private Ghetto” płynie prosto ze szczerego, śląskiego serducha. Choć to patetycznie brzmi, tak jest w rzeczywistości. Jest tutaj bowiem warsztat, odpowiednia dynamika (“Wrath”) ale i naleciałości odpowiedniego cyfrowego bitu (“Morality Failed”) który unowocześnia całość. I o ile takie kawałki jak “Silence” – który to taki cichy nie jest he he – czy chociażby łamiący barierę schematu metalowego grania “Dawn The Day Before” idealnie nadają się do uprawiania sporów wyczynowych (w moim wypadku: żłopania piwa) o tyle ich “budowa” już kompletnie mi nie pasuje. Animations bowiem preferuje styl który – owszem – bazuje na metalu, ale na tym nowoczesnym, wylanym co prawda dawką progresji ale i coreowego zacięcia z typową – jak sądzę – dla tego gatunku cechą monotonności (wszystkie kawałki zdają się być takie same). To niestety już dla mnie za wiele, choć wiele już słyszałem. I dziwię się nieco tej ścieżce, którą Panowie zdecydowali się obrać. Słuchając (tak, odrobiłem lekcje) wcześniejszych dokonań – z naciskiem na “Reset Your Soul” – odnoszę wrażenie, że zespół choć uzbroił się w lepsze wokalizy, to już zgubił nieco pomysłowość (dla przykładu utwór “The Last Man” pełen fantazyjnych popisów gitarowo-klawiszowych). Gdyby rozbudował koncept, który znalazł się na poprzednim krążku, “Private Ghetto” zdecydowanie wypadłoby o wiele lepiej, ciekawiej a przede wszystkim po za “trendem”. Nie mniej, ja jestem od ‘krytykowania’ a nie nagrywania he he…

I jak na krytyka przystało podsumuję. Choć styl prezentowany przez Aniamtions jest daleki od moich preferencji muzycznych to rzetelnie i obiektywnie uznaję, że “Private Ghetto” to kawał solidnego metalowego grania, pełnego energii i tego cholernego wkurwu na dzisiejszy, podły i zdegenerowany egoizmem świat.. Niestety to nie jest moja “dzielnia”, a skoro nie jest, to lepiej się trzymać od niej z daleka.

Ocena: 7.5 / 10 za energię płynącą z serducha, zaś z pozycji konserwatysty: 3 / 10
Wydawca: Sonic Maze Records
Tracklista:
01. Mellah
02. Morality Failed
03. Silence
04. My Private Ghetto
05. Dawn The Day Before
06. We Are…
07. Generation Zero
08. Internal Chaos
09. Crystal Lies
10. Thieves of Dreams
11. Epiphany
12. Mea Culpa?
13. Wrath
14. halleM

avatar
Mistrz klawiatury i kodu Hyper Text Markup Language w wersji 5... Chleje, nie pali... Black metalu słucha od komunii a dodatkowo sądzi, że zna się na muzyce... Publikuje i tu i na chaosvault.com
PODZIEL SIĘ